Ostatni dzwonek na tanie bilety lotnicze w Locie

LOTEuropa posiada wiele przepięknych miejsc, w których chcielibyśmy spędzić swoje wczasy. Jednak ceny przelotu często ograniczają nas w swoich planach. Dlatego w najnowszej ofercie polskich linii lotniczych możemy teraz kupić bilety w okolicach 300 złotych. Najatrakcyjniejsze kierunki to Madryt, Larnaka, Nicea i Zurych. Bilety lotnicze do tych miejsc będą tańsze co najmniej o 50 złotych, w zależności od kierunku. Niskie ceny są wynikiem tego, ze polskie linie lotnicze na kilka dni zrezygnowały z opłat za wystawienie biletu. Dzięki temu ceny spadną nawet o 43 procent. Atrakcją tej promocji jest także program lojalnościowy Miles&More. Dzięki któremu przy zakupie biletu otrzymujemy mile, te zaś wymieniamy na bilety i nagrody. W tej ofercie, mimo znacznych upustów na cenach biletów lotniczych, dodatkowo możemy otrzymać około 1000 mil. LOT w swoich promocjach ma znacznych konkurentów. Ostatnio kod zniżkowy na bilety lotnicze wprowadziła także Lufthansa, dzięki czemu ceny miały spać nawet o 80 procent. Oprócz tego 20 procentową zniżkę zaoferował także Wizz Air, a także kusząca jest propozycja członkostwa w tych liniach lotniczych.

Lot dzięki swojej długiej tradycji zyskał naprawdę grono wielbicieli i stałych pasażerów korzystających z usług polskiego przewoźnika. Dlatego z roku na rok notowania tej linii wzrastają a także zwiększa się ilość kierunków. Lot obecnie czeka na dostawę najnowszego z boeingów, który na razie otrzymały japońskie linie lotnicze. Nowy Dreamliner ma być jeszcze bardziej komfortowy i prezentuje jeszcze większą jakość usług.

Oprócz nowego samolotu Lot stworzył specjalny projekt, który będzie promował Polskę wśród krajów Europy. Na samolocie pojawi się portret Fryderyka Chopina a także obraz Krakowa i Warszawy.

Polskie linie lotnicze stacjonują w porcie lotniczym w Warszawie. Okęcie jest odpowiedzialne za obsłużenie ponad połowy ruchu pasażerskiego w naszym kraju. Od nowego roku część lotów zostanie przeniesiona do nowopowstającego lotniska w Modlinie.

C’est la vie

Tak to w dzisiejszych czasach często się dzieje, że małżeństwom przyszło tę instytucję utrzymywać na odległość. Tylko, czy niemożliwość dzielenia każdego dnia wspólnie radości, smutków i obowiązków można nazwać udanym małżeństwem? Ciężko mi było sobie do niedawna to wyobrazić i w to uwierzyć, tym bardziej, że statystyki donoszą, iż takie próby rozłąki często kończą się źle.

Madryt

Wielu mężów moich koleżanek z pracy wyjechało zarobkowo do innego miasta, czy kraju. Niestety niektóre z tych małżeństw dołączyły do statystyk i się rozpadły. Inne pozornie szczęśliwie przetrzymują. Bacznie z boku, i z litością w sercu, przyglądałam się tym związkom, cichutko się ciesząc, że nie dzielę ich losu. Nie przypuszczałam nawet, że i moje małżeństwo kiedyś zostanie wystawione na taką próbę przetrwania.

Prawie rok temu Adam otrzymał propozycję objęcia menadżerskiego stanowiska w Madrycie. Kiedy mi o tym powiedział, jak oniemiała stałam dłuższy czas nie mogąc wydobyć z siebie głosu. Madryt? Hiszpania? Samotność! Miałam wrażenie, że na moich oczach świat mój, nasz rozsypuje się w drobny mak, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Bo nie mogłam, bo nie chciałam odbierać mu tej szansy rozwoju. Pierwsze słowa, jakie udało mi się wydukać brzmiały, damy radę.

Widujemy się weekendowo, co dwa tygodnie dwa razy w miesiącu. Adam do każdej wypłaty dostaje dla siebie bilet lotniczy do Gdańska i drugi bilet lotniczy do Madrytu, dla mnie. Zabawne nawet jest to kursowanie do siebie. Okazuje się, że ekscytujące może być takie życie! Przynajmniej nasze jest pełne tęsknoty, słodkich powitań na lotniskach, więcej w nim romantycznych wieczorów i odkurzonych szalonych nocy. Po piętnastu latach małżeństwa, jak kiedyś za młodych lat, odkrywamy się na nowo. Oboje mamy wrażenie, że jest chyba jeszcze piękniej niż było na początku.

Przy okazji podróży do Adama smakuje Madryt i poznaję po trochu Hiszpanię. Muszę przyznać, że zakochałam się w niej. Uwielbiam spacerować po Plaza Major, na który otwiera się wzniesionych na kolumnadach dziewięć bram. Madryt w ogóle naszpikowany jest zabytkami. Widziałam Pałac Królewski, Pałac Kryształowy, madrycką katedrę La Almudena, fontannę z posągiem bogini płodności Kybele, wieżę El Faro de La Moncloa, pomniki Cervantesa, Don Quijote’a, Sancho Panzy i ukochanej rycerza Dulcynei oraz kilka muzeów i ogród botaniczny.

Oczywiście jak wszystko, tak i nasze nowe życie ma swoje plusy i minusy. Każdy dzień rozłąki staram się zapełniać zajmującą treścią, z radością wieczorami odhaczając miniony dzień, przybliżający mnie do randki z własnym mężem. No i nie myliłam się, dajemy radę i to całkiem nieźle!